Od jakiegoś czasu kręcę się wkoło książek o dość jednorodnej tematyce. Miałam ochotę na coś ciężkiego, przerażającego, po czym nie będę mogła spać, a samą treść pochłonę w kilka godzin. I część moich oczekiwań spełniła właśnie „Cela”.

Thriller, który trzyma w napięciu od pierwszej strony do ostatniego wyrazu, w którym nic nie jest do końca wiadome, w którym każdy jest podejrzany, a i tak zakończenie nas zaskakuje.

Jedenastoletni Sammy wraz z rodziną przeprowadzają się do willi w Berlinie. Niedługo po przeprowadzce Sammy odkrywa w piwnicy uwięzioną dziewczynkę. Jest pewien, że za wszystkim stoi jego ojciec, który zaczął dziwnie się zachowywać. Dziewczynka znika, a z chwili na chwile w rodzinie na jaw wychodzą nowe tajemnice…

Sama fabuła książki strasznie mnie zainteresowała, do tego opisy szczelnie zamkniętej celi, wyłożonej gumową folią, powojenne bunkry, młynek do mięsa… O młynku zapomnieć nie można, sama okładka zwraca nam na niego uwagę (chociaż, muszę przyznać, że na początku myślałam, ze jest to kran, dopiero pierwsze strony książki uświadomiły mi, że akcja książki będzie rozgrywać się wokół wilka do mięsa), i mogę wam już zdradzić, tylko troszkę, że przez połowę książki będziecie mieli skrzywioną minę, odruch wymiotny i wstręt do mięsa… szczególnie jeden rozdział tak na mnie wpłynął, że zrezygnowałam z obiadu, a na pewno nie polecam gotowania/jedzenia mięsa mielonego podczas czytania tej książki. 18519205_1504045206312413_2016625692_o

Autor genialnie posługuje się formą książki, pisana w pierwszej osobie ułatwia nam czytanie i wczuwanie się w historię. Opowiedziana z perspektywy jedenastoletniego chłopca tragedia, która działa się w jego domu mocno może szokować, szczególnie kiedy doczytamy ją do końca, a uwierzcie mi, koniec zaskakuje i jeszcze długo siedziałam i zastanawiałam się „…ale jak…?”

Jeśli lubicie krwawe thrillery, z tajemnicą, z morderstwem, trzymające w niepewności do ostatniego wyrazu – polecam wam „Celę”. Dawno nie przeczytałam książki w jeden dzień (w pracy), nie potrafiłam się od niej oderwać, i ta pewność, „że przecież wiem już kto zabił, to na pewno on” – utrzymująca się całą książkę, i kiedy już myślisz, że domyśliłeś się zakończenia, rozwiązania zagadki.. nagle bum. jest całkiem inaczej. I właśnie za to kocham książki, za to, że niczego nie można się spodziewać, póki nie doczytamy jej do końca…

Genialnie wydana, przemyślana okładka, pasująca w każdym calu do treści. Treść, jak wyżej, trafiona w punkt. Właśnie takiej książki potrzebowałam, obrzydliwej, lepkiej, tajemniczej. Jonas Winner dał mi to, i bardzo mu za to dziękuję. Myślę, że „Cela” zasługuje na 8/10 punktów mojej osobistej skali i na prawdę polecam ją przeczytać. Każdy fan thrillerów doceni tę książkę.