Wiele z was pewnie zastanawia się czy warto kupić czytnik. Warto czy nie warto, ten wybór pozostawiam wam, jednak teraz zapraszam do zapoznania się z moimi argumentami za i przeciw.

Jak wiadomo, urządzenia elektryczne wyparły swoja wielofunkcyjnością gazety i książki, a nawet już telewizję. Oglądanie seriali o porze, w której się ma czas, czytanie gazet bez wychodzenia do kiosku, czy książek w autobusie bez taszczenia ze sobą grubego tomu. Tylko gdzie zapodział się ten klimat zasiadania o konkretnej godzinie przed telewizorem, wychodzenia na poranny spacer po świeżą prasę i wyciąganie ośmiuset stronicowego Pottera w zatłoczonym autobusie?

Nie byłam wielką fanką czytników ebooków. Pewnie jak większość z was, mówiłam „czytnik to nie książka, nie czuć zapachu, ciężaru ani kartek pod palcami” . Trafiony – zatopiony. Z takimi argumentami nie da się walczyć. Ja nadal mam take zdanie i będę się tego trzymać. Jednak sytuacja poniekąd zmusiła mnie do zakupu czytnika, i tak od ponad roku jestem posiadaczką Tolino Shine 2hd. Rozsławionego Kindla nie mam, ale przymierzam się do zakupu, ale nie o tym teraz..

Miało być o plusach i minusach posiadania czytnika, czy czytnik wygrywa z książką czy może na odwrót. Myślę, że najlepiej będzie wady i zalety wypunktować, żeby każdy mógł łatwo policzyć, która strona wygrywa. No to zaczynamy

 

Plusy posiadania książek :

  • Zapach – każdy, kto był w bibliotece wie, jaki specyficzny ta ma zapach. Każdy szanujący się czytelnik chociaż raz w życiu wąchał książkę. Brzmi dziwnie, ale wszyscy wiemy, że książki, nowe czy stare, mają swój określony i nie do podrobienia zapach. Tego czytnik nie posiada
  • Ciężar – czasem czytając kilka dni z rzędu książki na czytniku brakuje mi tego słodkiego ciężaru książki na nogach. Znacie to uczucie? Potrzeba odczuwania jak ciężka jest ta książka, fizycznego dotyku okładki z ciałem i tego ciężaru, tego, że można poczuć wagę książki. Po prostu. Uważam to za plus dla książki.
  • Przekładanie kartek – każdy książkoholik wie, że przekładanie kartek podczas czytania uzależnia. Prawie jak narkoman, musimy od czasu do czasu poczuć teksturę kartki pod palcami.
  • Duży wybór książek w bibliotece – jeden z największych plusów książek to biblioteki.  W przeciwieństwie do czytników, książki można za darmo wypożyczać z bibliotek, a że w Polsce jest ich mnóstwo, czytanie książek staje się łatwe i praktycznie bezpłatne.
  • Cena i koszty – jeśli chcemy gromadzić swoją domową biblioteczkę może nas to drogo wyjść. Są nawet teorie na tego, że nadmierne kupowanie książek to choroba. No cóż, lepszy nałóg w kupowaniu książek niż nałóg palenia papierosów ;) Kolejnym problemem, z którym zmaga się rynek czytelniczy z Polsce to ceny książek. Czasem mam wrażenie, że gdyby nie biedronkowe kiermasze książek, statystycznego polaka nie byłoby stać na książkę.  W każdym razie mamy Biedronkę, mamy księgarnie internetowe, więc może zamiast kolejnej bluzki warto zamówić sobie książkę?

Plusy posiadania czytnika:

  • Ciężar – każdy wie, że książki swoje ważą. Doświadczyłeś tego pewnie, kiedy brałeś grubszą książkę ze sobą na drogę, w daleką podróż, albo kiedy zamawiałeś książki z księgarni internetowej i musiałeś dopłacić do wysyłki, od tym względem wygrywa czytnik, który waży kilka gramów, i nie odczuwamy jego ciężaru w codziennym użytkowaniu
  • Nie musisz czekać na dostarczenie książek – znalazłeś na bookstagamie książkę, ze świetną okładką, szukasz opinii – blogi aż uginają się od zachwytów, już wiesz, że MUSISZ tą książkę przeczytać JUŻ TERAZ NATYCHMIAST. Niestety, zamówiona w księgarni internetowej będzie dostarczona dopiero za kilka dni, w stacjonarnych księgarniach jest trzy razy droższa i tak zostajesz skazany na tydzień czekania, co oczywiście nie jest tragedią, ale jeśli jesteś człowiekiem z natury niecierpliwym rozważ kupno czytnika, gdzie książki od razu po zapłaceniu lądują w twojej czytnikowej biblioteczce. Ogromny plus
  • Dużo książek w jednym miejscu – czytasz pięć tytułów na raz? A może potrzebujesz kilku książek do szkoły? Ciężko byłoby brać ze sobą kilka książek i udać się na kilometrowy spacer do szkoły. Czytnik jest na tyle inteligentnym urządzeniem, że potrafi w sobie zebrać kilkaset tytułów, a nadal waży tyle samo, no i nie urwą nam się ramiona od taszczenia kilku książek papierowych.
  • Łatwo zabrać – niejako ten plus łączy się z tym wypisanym wyżej. Wybierając się  w podróż, na wakacje, dziennie do pracy 30 kilometrów – łatwiej nam zabrać czytnik. Proste.
  • Lepsza dostępność za granicą – no i przez ten ostatni punkt czytnik wylądował u mnie. To właśnie ten argument zadecydował o zakupie czytnika. Po przeprowadzce za granice Polski mamy ograniczony dostęp do księgarni i praktycznie zerowy dostęp do bibliotek. Na przeciw wychodzi nam czytnik i księgarnie internetowe w których można kupić ebooki (oczywiście książki można też NIELEGALNIE pobierać z internetu, tego jednak nie popieramy) i od razu cieszyć się książką. Jest to więc jedne z wyjść dla emigrantów, na pewno najłatwiejsze i najtańsze.

 

Oczywiście, można jeszcze pisać o minusach czytania na elektrycznych urządzeń, jaki to ma wpływ na wzrok, ale podejrzewam, że tego posta czytacie na ekranie telefonu komórkowego, więc szkodliwość ekranu czytnika nie będzie na pewno większa, a zaawansowane technologie jakie teraz mamy, pozwalają nam na kupno czytnika, który praktycznie imituje kartki książki.

Jeśli jesteście zapalonymi ekologami na pewno za plus uznacie posiadanie czytnika. Nie kupując książek drukowanych, oszczędzasz w pewien sposób papier, oszczędzając papier – oszczędzasz drzewa :)

Całkowicie podsumowując – plusów książek i czytników jest tyle samo. Sami musicie dojść do wniosku, co wolicie, po której stronie się podpisujecie. Ja nadal zostaję neutralna, mam czytnik, używam, ale na zmianę z książkami papierowymi. Z głębi serca jednak, chyba delikatnie faworyzuję książki papierowe… to chyba za ten zapach, ale ciiiiiii….nie mówcie czytnikowi bo się chłopak obrazi.

Z racji, że wakacje za pasem, i czekają was wakacyjne wyjazdy, czytnik będzie idealnym rozwiązaniem, kiedy do walizki możecie zapakować tylko 31 kg, a same książki, które chcecie przeczytać podczas urlopu ważą 20 kg… warto więc chyba wziąć z sobą czytnik, który nie zajmie dużo miejsca a i bardziej sprawdzi się na basenie i nad morzem.

 

Jestem ciekawa co wybieracie i czy ten wpis jakoś wam pomógł w podjęciu decyzji. Dajcie znać w komentarzu :)